środa, 17 lipca 2013

1."Oto początek mojego końca"


Spakowałam swoje rzeczy i byłam już gotowa do wyjazdu.
- Hope bądź grzeczna... Nie dokuczaj Liamowi i proszę cie nie pakuj się w kłopoty. - Mama rzuciła mi się na szyję i męczyła swoimi obawami.
- Po pierwsze -Meg! Po drugie - nie jestem już małym dzieckiem a po trzecie... no dobra nie ma 3 punktu.
- Rose uściskaj siostrę. - warknęłam mama i popchnęła siostrę w moim kierunku.
Dziewczyna podeszła do mnie i posłała mi sztuczny uśmiech.
- Dotknij tylko mojego Harrego a cie zabiję – burknęła przez zaciśnięte zęby.
- Obiecuję ci że będzie się ze mną dobrze bawił.- oznajmiłam z uśmiechem.- A i jeszcze jedno. Dotknij choć klamki mojego pokoju a wylądujesz na intensywnej terapii.
- Mamo ona mi grozi!- jęknęła.
- Ostrzegam tylko.

Po długiej odprawie i nudnym locie byłam już w Londynie. Z lotniska odebrał mnie kierowca Liama i zawiózł do wielkiego domu w którym mam aktualnie mieszkać. Zabrałam swoje walizki z bagażnika i Stanęłam przed ogromną bramą i zadzwoniłam na domofonie.
-Słucham- odezwał się głos który definitywnie nie należał do mojego kuzyna.
-Yyy cześć ja do.. Liama.. znaczy Pana Payna.
- W jakiej sprawie?- zapytał podejrzliwie.
- No bo ja mam
- Wpuść ją Jony to kuzynka Liama. - oświadczył kierowca,a po chwili brama zaczęła się otwierać.
- Dzięki Jony – krzyknęłam wlekąc za sobą walizki.
Wytargałam torby po schodach i wniosłam do środka. Spodziewałam się że ujrzę wielki salon ale moje oczekiwania mnie trochę przerosły. Przede mną był potężny hol i kilka drzwi zapewne prowadzących do Liama. Tylko które to drzwi?
- Jony pomocy! Gdzie mam dalej iść.- zawołałam oczekując na jego odpowiedź .Cisza.- no dobra więc lecimy po kolei.
Zapukałam do pierwszych drzwi lecz nikt nie raczył mi otworzyć... Zawsze spoko!
Spróbowałam szczęścia przy drugich. Chwila czekania i moim oczom ukazał się wysoki brunet.
- Nie dziękuję nie kupuję ciasteczek! - oświadczył zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
- Ale ja..
- Czekaj a ty nie jesteś czasem zbyt stara na sprzedawanie ciasteczek? - zapytał przyglądając się mi dokładniej
- A ty nie jesteś czasem zbyt stary na noszenie szelek? Szukam Liama, wiesz może gdzie mieszka?
Zapukaj w te drzwi za tobą. On tez się nie skusi na twoje ciastka. - posłał mi sztuczny uśmiech po czym zatrzasną drzwi.
Zapukałam pod wykazane przez bruneta drzwi i czekałam.. Otworzył mi blondyn zajadający się kanapką.
- Cześć – posłałam chłopakowi uśmiech
- Mogę w czymś pomóc – zapytał
- Tak masz dwie opcje albo podzielisz się ze mną kanapka albo wpuścisz mnie do środka. Którą wybierasz?
- Wchodź … - oznajmił bez zastanowienia.
Weszłam do środka ciągnąc za sobą walizki.
-To jak będzie z tą kanapką poczęstujesz mnie?- zapytałam.
- Przykro mi nie dziele się jedzeniem.
- Szkoda..A ja się nie przedstawiłam...Jestem Meg.
- Hej Meg...Jestem Niall.- oznajmił słodko się uśmiechając. Pomimo jego uśmiechu widziałam że jest dosyć zdezorientowany cała tą sytuacją.
- To ja może zawołam chłopaków.... - oznajmił speszony blondyn i wybiegł na schody.
Chłopaki mamy gościa” krzyczał lecz jakoś nie przekonał ich by zeszli.
To dziewczyna” dodał a po chwili zbiegli na dół.
- Co Ty tu robisz? - zapytał przerażony Liam.
- Ty ja znasz? - zdziwił się Niall
- Tak niestety to moja kuzynka...
- Dzięki Liam, też cie kocham..- Syknęłam
Chłopaki przyglądali nam się z dziwnymi minami.
- Miałaś dopiero przyjechać za tydzień.- warkną.
- No widocznie tak się za mną stęskniłeś ze nie zauważyłeś że tydzień już minął. Więc jestem. Czekają mnie długie 2 miesiące męczarni....z tobą.
- Nawzajem...- sykną.
- To co będziemy tu tak stać czy przedstawisz mi swoich przystojnych kolegów? - zapytałam
- To jest Harry, Niall i Zayn.
Przywitałam się z każdym z nich a potem Liam zaprowadził mnie do pokoju w którym będę spała przez najbliższy czas. Ściany były w odcieniach ciemnego fioletu a dodatki w kolorze soczystej pomarańczy. Nawet ładne połączenie. Odstawiłam swoje walizki i opuściłam pomieszczenie


.Zeszłam do kuchni w której zastałam Nialla zajadającego się kawałkiem pizzy.
- Niall może poczęstujesz gościa pizzą?
- Ale został tylko jeden kawałek a ja jetem głodny – jękną
- No wiesz ja tez jestem głodna.... leciałam samolotem 5 godzin....
- Z Wolverhampton leci się godzinę...- poprawił mnie kuzyn
- Ciiiii.. próbuje wysępić od niego ten kawałek pizzy a ty mi przeszkadzasz.- Burknęłam.- A tak właściwie to gdzie wywiało tych pozostałych ?
- Poszli do siebie.
- Czyli gdzie ?
- Do swojego mieszkania. Harry mieszka z Louisem naprzeciwko, a Zayn obok.
- A czyli ten chamski koleś który mnie tu skierował to chłopak Harrego ? - zapytałam próbując sobie to wszystko poukładać w głowie.
- Nie. Są przyjaciółmi. I mieszkają razem tak jak ja i Liam. - tłumaczył Niall.
- Czyli ty tu zostajesz tak ? Aaa to super. No wiesz sama z Liamem bym nie wytrzymała. - podeszłam do blondyna i uściskałam go.
- Udusisz mnie – jękną próbując nabrać powietrza. Odsunęłam się od niego dając mu się w spokoju rozkoszować smakiem pizzy.
- A była bym zapomniała Liam ! Mama kazała mi przekazać ci to – wręczyłam chłopakowi białą kopertę szczelnie zapieczętowaną.
- A co to jest?
- Nie wiem zakazała mi tego otwierać. - tłumaczyłam
- I akurat się jej posłuchałaś?! - zaśmiał się pod nosem. Otworzył kopertę I wyją z niej jakaś kartkę.
- Iii... Co to jest ? - pośpieszałam go
- Instrukcja obsługi
- Czego ? - zapytałam zdezorientowana 
- Ciebie – parskną śmiechem I podał mi kartkę.
- „Liam, z góry przepraszam cie z wszystko co powie i zrobi moja córka. Musisz jakoś wytrzymać z nią ten czas. Wypisałam ci tu kilka zasad, których jeśli będziesz przestrzegać pomogą ci nie wywoływać u niej wścieklizny....” - przeczytałam na głos fragment listu od mojej mamy. - Co to ma być ?!!! Ja ją zabiję!!!. - Liam wyrwał mi kartkę i przywiesił na lodówce .
-Niall jeśli chcesz przeżyć stosuj się do tych reguł a nasz piesek cie nie pogryzie – zaśmiał się Liam i gwiżdżąc opuścił kuchnię.
- Dlaczego miał by mówić do ciebie „ Hope” - zapytał zdziwiony Niall.
- Ona tak ma na imię. Ale każe wszystkim mówić do siebie „Meg” - wyjaśnił Kuzyn stojąc już przy drzwiach i zakładając buty. - ja jadę do sklepu chłopaki wpadną na kolację... - oświadczył i wyszedł trzaskając drzwiami.
Dlaczego tu wszyscy trzaskają drzwiami? Czy ci ludzie nie wiedzą od czego jest klamka? Ehh czekają mnie dłuuugie wakacje wśród bandy „gwiazdorów”.


Schowałam się w swoim „pokoju” i postanowiłam ze zapoznam się trochę z historią i członkami zespołu od podstaw. Na obecna chwilę wiedziałam tylko jak się nazywają i ze że byli w X-Factor. To trochę mało jak na kuzynkę członka zespołu ale jeśli ma się z nim takie relacje jak ja to wszystko usprawiedliwia. Rozsiadłam się wygodnie na łóżku, założyłam okulary i otworzyłam stronę o chłopakach pogrążając się się w lekturze. Po jakimś czasie od czytania oderwały mnie hałasy dochodzące z salonu. Zamknęłam swojego laptopa i poczłapałam na dół sprawdzić kto się tak tam awanturuje. Cały zespół siedział przy stole zajadając się kolacja przygotowana przez Liama. Miło ze mnie zaprosili.
-O nie śpisz już! Siadaj bo wystygnie. - Zawołał ochoczo Harry.
-Ty nosisz okulary ? - zdziwił się Liam przyglądając mi się bardziej.
-Taak Od kilku lat...! Ale używam ich raz na jakiś czas.
Usiadłam przy stole i zabrałam się za kolację. Muszę przyznać że Kuzyn świetnie gotuje. Ughh kolejna rzecz, w której jest lepszy ode mnie.
-Meg, może opowiesz nam coś o sobie. Praktycznie nic o tobie nie wiemy.- odezwał się Harry.
-No właśnie Meg, pochwal się jaką to jesteś zdemoralizowana panną. - zarechotał Liam.
-Przymknij się pajacu! Chyba ze chcesz żebym opowiedziała im kilka niezwykłych faktów z twojego dzieciństwa. - odparłam z triumfalnym uśmiechem.
-Tylko spróbuj! - warknął.
-Ależ wy się kochacie – zaśmiał się Louis.
-Taaaa – wszyscy zgromadzeni przy stole przytaknęli równo.

Dalsza cześć kolacji przebiegła spokojnie i bez żadnych niepotrzebnych sporów. Na szczęście. Ostatnia rzeczą na jaką miałam ochotę było rozpętanie wojny z Liamem pierwszego dnia.
Wróciłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Postanowiłam darować sobie na dziś dokształcanie się w dziedzinie 1D i legalnie położyć się spać. Wżęłam długi i relaksujący prysznic po czym wróciłam do łóżka. Wystukałam krótkie zdanie na klawiaturze telefonu dodając do na Twittera:
Panie, Panowie oto początek mojego końca.” 

wtorek, 9 kwietnia 2013

Prolog


- Pobicie koleżanki? Serio ? Czy ty dziewczyno myślisz czasem co ty robisz ? - nad głową usłyszałam rozwścieczony głos mojej mamy. - Mam już dosyć tych twoich wybryków. To już przekracza wszelkie granice.
-Nie krzycz na mnie – oznajmiłam spokojnie
-A co mam cię za to pochwalić?
-Widocznie miałam powód by to zrobić – oświadczyłam zaciskając pięści na samą myśl.
-Co takiego mogła ci zrobić niewinna nastolatka że ją pobiłaś ? - zapytała kolejny raz od kilku minut podnosząc na mnie głos.
-Ona... przespała się z Willem. - wysyczałam przez zaciśnięte zęby.

Will to mój przyjaciel. Jedyny. Najlepszy. Znamy się praktycznie od zawsze i jest dla mnie jak brat. Choć właściwie powinnam powiedzieć siostra! Zawsze doradzał mi w sprawach sercowych, ja też wiele razy pomagałam mu w relacjach z chłopakami. Tak dobrze słyszeliście,z chłopakami. Nigdy nie przeszkadzało mi to ze jest gejem, wręcz przeciwnie. To sprawiło ze byliśmy sobie bliżsi. W końcu gej to najlepszy przyjaciel kobiety prawda?

-I to spowodowało, że tak się na nią wkurzyłaś ? - zapytała zdezorientowana mama.
- Mamo do cholery! On jest gejem... a poza tym ta suka wrzuciła filmik ja się kochają na forum szkoły. Will chciał popełnić samobójstwo przez tą szmatę - krzyknęłam nie mogąc opanować emocji, które narosły we mnie na samą myśl o tej parszywej suce. Mama zamilkła na chwilę próbując to sobie wszystko poukładać.
- Mamo zrozum! -zaczęłam już spokojniejszym głosem. - Will jest dla mnie bardzo ważny. Gdy się dowiedziałam o tym że próbował coś sobie zrobić, nie liczyło się dla mnie to że mogę zostać wyrzucona ze szkoły... Wiedziałam dokładnie co mam zrobić. Po części to zrobiła. - oznajmiłam z dumą w głosie.




-Wiem że twoje intencje były dobre ale tak czy siak nie powinna byłaś tego robić. Razem z tatą i ciocią postanowiliśmy ze wyjedziesz na wakacje do swojego kuzyna. - oświadczyła mama z kamienną miną.
- Co to znaczy wyjadę? Gdzie ?
Do Londynu, do Liama. - wtrącił tata
- Nie! Nigdzie nie jadę. Nie zgadzam się - krzyknęłam
- Skarbie już wszystko ustalone wyjeżdżasz za 3 dni. Już kupiliśmy bilet.
- Ale... on ma trasę koncertową.
- Pojedziesz z nimi... ich Stylistka ma małą córkę... zajmiesz się nią. - oznajmiła mama wychodząc z pokoju.

Miałam spędzić kilka miesięcy z Liamem ? To chyba jakiś żart ! Już wolała bym zamieszkać w poprawczaku lub pod mostem. Lato z nim to będzie męczarnia. Totalny koszmar...

Zapowiedź


Hej jestem Hope, ale mówcie mi  Meg. Jestem pewna, gdybym powiedziała wam przed kilku laty,że mam na nazwisko Payne, nie zrobiło by to na was żadnego wrażenia. Teraz jest inaczej prawda? A to wszystko wina mojego „kochanego” kuzyna Liama, który postanowił zniszczyć moje życie udając się na kasting do X Factora. I to jest właśnie jeden z wielu powodów, dla których go nie cierpię. Nigdy go nie lubiłam. Zawsze był lepszy, starszy, lepiej śpiewał i miał więcej znajomych. Ja byłam tą gorszą, On ulubieńcem wszystkich. 

Opowiem wam swoją dziwną historię, która nie jest taka jak każda inna. Ta jest wyjątkowa, lekko dziwna trochę śmieszna lecz całkowicie prawdziwa. O czym będzie? Hym...o tym jak przez swój wybryk dostałam najgorszą z kar ever – musiałam wyjechać na tzw. terapię oczyszczającą do swojego kuzyna Liama. Brzmi całkiem niewinnie, lecz gdy spojrzy się na o z mojej perspektywy .. to wydaje się być najgorszą katorgą w moim życiu. A jaką się stała.?...Z obaczcie sami...