Spakowałam
swoje rzeczy i byłam już gotowa do wyjazdu.
-
Hope bądź grzeczna... Nie dokuczaj Liamowi i proszę cie nie pakuj
się w kłopoty. - Mama rzuciła mi się na szyję i męczyła swoimi
obawami.
-
Po pierwsze -Meg! Po drugie - nie jestem już małym dzieckiem a po
trzecie... no dobra nie ma 3 punktu.
-
Rose uściskaj siostrę. - warknęłam mama i popchnęła siostrę w
moim kierunku.
Dziewczyna
podeszła do mnie i posłała mi sztuczny uśmiech.
-
Dotknij tylko mojego Harrego a cie zabiję – burknęła przez
zaciśnięte zęby.
-
Obiecuję ci że będzie się ze mną dobrze bawił.- oznajmiłam z
uśmiechem.- A i jeszcze jedno. Dotknij choć klamki mojego pokoju a
wylądujesz na intensywnej terapii.
-
Mamo ona mi grozi!- jęknęła.
-
Ostrzegam tylko.
Po
długiej odprawie i nudnym locie byłam już w Londynie. Z lotniska
odebrał mnie kierowca Liama i zawiózł do wielkiego domu w którym
mam aktualnie mieszkać. Zabrałam swoje walizki z bagażnika i
Stanęłam przed ogromną bramą i zadzwoniłam na domofonie.
-Słucham-
odezwał się głos który definitywnie nie należał do mojego
kuzyna.
-Yyy
cześć ja do.. Liama.. znaczy Pana Payna.- W jakiej sprawie?- zapytał podejrzliwie.
- No bo ja mam
- Wpuść ją Jony to kuzynka Liama. - oświadczył kierowca,a po chwili brama zaczęła się otwierać.
- Dzięki Jony – krzyknęłam wlekąc za sobą walizki.
Wytargałam torby po schodach i wniosłam do środka. Spodziewałam się że ujrzę wielki salon ale moje oczekiwania mnie trochę przerosły. Przede mną był potężny hol i kilka drzwi zapewne prowadzących do Liama. Tylko które to drzwi?
- Jony pomocy! Gdzie mam dalej iść.- zawołałam oczekując na jego odpowiedź .Cisza.- no dobra więc lecimy po kolei.
Zapukałam do pierwszych drzwi lecz nikt nie raczył mi otworzyć... Zawsze spoko!
Spróbowałam szczęścia przy drugich. Chwila czekania i moim oczom ukazał się wysoki brunet.
- Nie dziękuję nie kupuję ciasteczek! - oświadczył zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
- Ale ja..
- Czekaj a ty nie jesteś czasem zbyt stara na sprzedawanie ciasteczek? - zapytał przyglądając się mi dokładniej
- A ty nie jesteś czasem zbyt stary na noszenie szelek? Szukam Liama, wiesz może gdzie mieszka?
Zapukaj w te drzwi za tobą. On tez się nie skusi na twoje ciastka. - posłał mi sztuczny uśmiech po czym zatrzasną drzwi.
Zapukałam pod wykazane przez bruneta drzwi i czekałam.. Otworzył mi blondyn zajadający się kanapką.
- Cześć – posłałam chłopakowi uśmiech
- Mogę w czymś pomóc – zapytał
- Tak masz dwie opcje albo podzielisz się ze mną kanapka albo wpuścisz mnie do środka. Którą wybierasz?
- Wchodź … - oznajmił bez zastanowienia.
Weszłam do środka ciągnąc za sobą walizki.
-To jak będzie z tą kanapką poczęstujesz mnie?- zapytałam.
- Przykro mi nie dziele się jedzeniem.
- Szkoda..A ja się nie przedstawiłam...Jestem Meg.
- Hej Meg...Jestem Niall.- oznajmił słodko się uśmiechając. Pomimo jego uśmiechu widziałam że jest dosyć zdezorientowany cała tą sytuacją.
- To ja może zawołam chłopaków.... - oznajmił speszony blondyn i wybiegł na schody.
„Chłopaki mamy gościa” krzyczał lecz jakoś nie przekonał ich by zeszli.
„ To dziewczyna” dodał a po chwili zbiegli na dół.
- Co Ty tu robisz? - zapytał przerażony Liam.
- Ty ja znasz? - zdziwił się Niall
- Tak niestety to moja kuzynka...
- Dzięki Liam, też cie kocham..- Syknęłam
Chłopaki przyglądali nam się z dziwnymi minami.
- Miałaś dopiero przyjechać za tydzień.- warkną.
- No widocznie tak się za mną stęskniłeś ze nie zauważyłeś że tydzień już minął. Więc jestem. Czekają mnie długie 2 miesiące męczarni....z tobą.
- Nawzajem...- sykną.
- To co będziemy tu tak stać czy przedstawisz mi swoich przystojnych kolegów? - zapytałam
- To jest Harry, Niall i Zayn.
Przywitałam się z każdym z nich a potem Liam zaprowadził mnie do pokoju w którym będę spała przez najbliższy czas. Ściany były w odcieniach ciemnego fioletu a dodatki w kolorze soczystej pomarańczy. Nawet ładne połączenie. Odstawiłam swoje walizki i opuściłam pomieszczenie
.Zeszłam do kuchni w której zastałam Nialla zajadającego się kawałkiem pizzy.
- Niall może poczęstujesz gościa pizzą?
- Ale został tylko jeden kawałek a ja jetem głodny – jękną
- No wiesz ja tez jestem głodna.... leciałam samolotem 5 godzin....
- Z Wolverhampton leci się godzinę...- poprawił mnie kuzyn
- Ciiiii.. próbuje wysępić od niego ten kawałek pizzy a ty mi przeszkadzasz.- Burknęłam.- A tak właściwie to gdzie wywiało tych pozostałych ?
- Poszli do siebie.
- Czyli gdzie ?
- Do swojego mieszkania. Harry mieszka z Louisem naprzeciwko, a Zayn obok.
- A czyli ten chamski koleś który mnie tu skierował to chłopak Harrego ? - zapytałam próbując sobie to wszystko poukładać w głowie.
- Nie. Są przyjaciółmi. I mieszkają razem tak jak ja i Liam. - tłumaczył Niall.
- Czyli ty tu zostajesz tak ? Aaa to super. No wiesz sama z Liamem bym nie wytrzymała. - podeszłam do blondyna i uściskałam go.
- Udusisz mnie – jękną próbując nabrać powietrza. Odsunęłam się od niego dając mu się w spokoju rozkoszować smakiem pizzy.
- A była bym zapomniała Liam ! Mama kazała mi przekazać ci to – wręczyłam chłopakowi białą kopertę szczelnie zapieczętowaną.
- A co to jest?
- Nie wiem zakazała mi tego otwierać. - tłumaczyłam
- I akurat się jej posłuchałaś?! - zaśmiał się pod nosem. Otworzył kopertę I wyją z niej jakaś kartkę.
- Iii... Co to jest ? - pośpieszałam go
- Instrukcja obsługi
- Czego ? - zapytałam zdezorientowana
- Ciebie – parskną śmiechem I podał mi kartkę.
- „Liam, z góry przepraszam cie z wszystko co powie i zrobi moja córka. Musisz jakoś wytrzymać z nią ten czas. Wypisałam ci tu kilka zasad, których jeśli będziesz przestrzegać pomogą ci nie wywoływać u niej wścieklizny....” - przeczytałam na głos fragment listu od mojej mamy. - Co to ma być ?!!! Ja ją zabiję!!!. - Liam wyrwał mi kartkę i przywiesił na lodówce .
-Niall jeśli chcesz przeżyć stosuj się do tych reguł a nasz piesek cie nie pogryzie – zaśmiał się Liam i gwiżdżąc opuścił kuchnię.
- Dlaczego miał by mówić do ciebie „ Hope” - zapytał zdziwiony Niall.
- Ona tak ma na imię. Ale każe wszystkim mówić do siebie „Meg” - wyjaśnił Kuzyn stojąc już przy drzwiach i zakładając buty. - ja jadę do sklepu chłopaki wpadną na kolację... - oświadczył i wyszedł trzaskając drzwiami.
Dlaczego tu wszyscy trzaskają drzwiami? Czy ci ludzie nie wiedzą od czego jest klamka? Ehh czekają mnie dłuuugie wakacje wśród bandy „gwiazdorów”.
Schowałam się w swoim „pokoju” i postanowiłam ze zapoznam się trochę z historią i członkami zespołu od podstaw. Na obecna chwilę wiedziałam tylko jak się nazywają i ze że byli w X-Factor. To trochę mało jak na kuzynkę członka zespołu ale jeśli ma się z nim takie relacje jak ja to wszystko usprawiedliwia. Rozsiadłam się wygodnie na łóżku, założyłam okulary i otworzyłam stronę o chłopakach pogrążając się się w lekturze. Po jakimś czasie od czytania oderwały mnie hałasy dochodzące z salonu. Zamknęłam swojego laptopa i poczłapałam na dół sprawdzić kto się tak tam awanturuje. Cały zespół siedział przy stole zajadając się kolacja przygotowana przez Liama. Miło ze mnie zaprosili.
-O nie śpisz już! Siadaj bo wystygnie. - Zawołał ochoczo Harry.
-Ty nosisz okulary ? - zdziwił się Liam przyglądając mi się bardziej.
-Taak Od kilku lat...! Ale używam ich raz na jakiś czas.
Usiadłam przy stole i zabrałam się za kolację. Muszę przyznać że Kuzyn świetnie gotuje. Ughh kolejna rzecz, w której jest lepszy ode mnie.
-Meg, może opowiesz nam coś o sobie. Praktycznie nic o tobie nie wiemy.- odezwał się Harry.
-No właśnie Meg, pochwal się jaką to jesteś zdemoralizowana panną. - zarechotał Liam.
-Przymknij się pajacu! Chyba ze chcesz żebym opowiedziała im kilka niezwykłych faktów z twojego dzieciństwa. - odparłam z triumfalnym uśmiechem.
-Tylko spróbuj! - warknął.
-Ależ wy się kochacie – zaśmiał się Louis.
-Taaaa – wszyscy zgromadzeni przy stole przytaknęli równo.
Dalsza cześć kolacji przebiegła spokojnie i bez żadnych niepotrzebnych sporów. Na szczęście. Ostatnia rzeczą na jaką miałam ochotę było rozpętanie wojny z Liamem pierwszego dnia.
Wróciłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Postanowiłam darować sobie na dziś dokształcanie się w dziedzinie 1D i legalnie położyć się spać. Wżęłam długi i relaksujący prysznic po czym wróciłam do łóżka. Wystukałam krótkie zdanie na klawiaturze telefonu dodając do na Twittera:
”Panie, Panowie oto początek mojego końca.”
